Spotkanie autorskie z Martą Guzowską w Bibliotece Publicznej w Grójcu

guzowska marta malePisarz powinien przede wszystkim zaskakiwać samego siebie.

24 maja br. Miejsko-Gminna Biblioteka Publiczna w Grójcu gościła mistrzynię kryminału archeologicznego, Laureatkę Nagrody Wielkiego Kalibru  w 2013 za debiut literacki – Ofiara Polikseny , a dziś promującą najnowszą powieść Raj Martę Guzowską.

Spotkanie tradycyjnie poprowadziła dyrektor Biblioteki – Kinga Majewska. Wśród zadanych pytań znalazły się m.in. te dotyczące wykonywania zawodu, pracy na UW, początku kariery pisarskiej i konstruowania powieści oraz godzenia pasji z życiem zawodowym i rodzinnym.

 

Marta Guzowska żyje z mężem i dwójką dzieci w Wiedniu i tam pisze swoje książki. Mąż jej jest Węgrem, dzieci mówią w kilku językach: polskim, węgierskim, angielskim i niemieckim, autorka posługuje się również greckim. Urodziła się w 1967 roku. Dzieciństwo spędziła w starym domu w podwarszawskim Brwinowie. Upodobała sobie strych, który pobudzał jej wyobraźnię. A odkąd zaczęła rysować mapy – marzyła o dalekich podróżach.

„Archeolog, tak jak saper, myli się tylko raz… Jak coś wykopie i nie opisze, przepadną informacje, przepadnie cały kontekst, kontekst to święta krowa archeologii ” – słowa te, autorstwa samej Guzowskiej, zapisane w Chciwości, przywołała Kinga Majewska, zapytując o pracę archeologa. Autorka, potwierdziwszy prawdziwość powyższych słów, zajmująco opowiadała o pracy badawczo-naukowej (jest doktorem archeologii). Pracowała przez 15 lat w Troi, w najbardziej prestiżowych wykopaliskach świata pod okiem samego „Davida Bowie archeologii” – profesora Manfreda Korfmanna. Było to bardzo ważne miejsce dla niej, jak wyznaje, wytworzyła z nim specyficzny rodzaj więzi. Autostopem zjeździła Turcję, wyspy greckie i pół basenu Morza Śródziemnego. Przeżyła trzęsienie ziemi w Atenach oraz drugą intifadę w Izraelu. Mieszkała też w Heidelbergu, Tybindze, Freibergu, Kopenhadze, Budapeszcie i na Krecie. Z sentymentem wspomina pracę na wykopaliskach, najlepiej pracowało jej się na warstwach z epoki brązu. Jest to ciężka praca fizyczna, niejeden uderzył sobie kilofem w nogę, doznał udaru czy odwodnił się – wyznaje. Jednorazowy wyjazd archeologiczny trwał od dwóch tygodni do trzech miesięcy. To okres, kiedy archeolodzy kiszą się we własnym sosie – powiada pisarka. Albo romansują, albo się kłócą – dodaje.

- I nagle z osoby, która podróżuje po świecie, ze stypendium na stypendium, w międzyczasie pracując na UW, stałam się kurą domową, zmieniającą pieluchy – opowiada Guzowska. To było dla mnie bardzo trudne – kontynuuje – z jednej strony było to moje wyśnione, wymarzone dziecko, a z drugiej – płakałam po nocach na myśl, że koledzy są na wykopaliskach. Ta swoistego rodzaju niemoc doprowadziła do tego, że archeolożka postanowiła napisać książkę o tychże wykopaliskach, których jej tak bardzo brakowało. Za ów debiut: Ofiara Polikseny, dostała Nagrodę Wielkiego Kalibru. Nie ukrywa, że wówczas dosyć ją to przeraziło, zrodziło pytanie czy będzie jeszcze mogła popełnić książkę, która byłaby równie dobra.

W dalszej części spotkania Guzowska opowiadała o tym, jak postanowiła napisać serię książek dla dzieci Detektywi z Tajemniczej 5. To prezent dla moich dzieci – powiada – były rozczarowane faktem, że nie mogą czytać moich kryminałów, więc postanowiłam napisać dla nich, zarazem inspirując się nimi. Przyznaje, że obserwuje, podsłuchuje i notuje dialogi własnych dzieci, po to, by książka zyskała na wiarygodności. Czwarta część tej dziecięcej serii ukaże się jesienią tego roku. Bohaterami są dwie dziewczynki (pierwowzorami są córka i sąsiadka) oraz chłopiec (wzorowany na synu). Książki te są zajmującymi zagadkami detektywistycznymi dla wszystkich młodych ludzi, którzy lubią trochę pogłówkować. Uwagę przykuwają niewątpliwie znakomite – zdaniem pisarki – rysunki autorstwa Agaty Raczyńskiej.

Jak przygotowuje się do pisania książki? Twierdzi, nie wystarczy ogólna idea by napisać książkę 350 stronicową. Dlatego najpierw tworzy bohaterów, ich życiorysy, szczegółowo opisuje ich wygląd zewnętrzny (nawet jeśli nie będą owe informacje wykorzystane do pisania), następnie wymyśla zakończenie. Im gorzej mi idzie pisanie – powiada – tym lepsza w efekcie jest książka. I co istotne, bardzo trudno jest napisać książkę dla kogoś, kto nie jest archeologiem – dodaje pisarka. W ogóle pisanie zdaniem autorki to ciężka praca, to „wypruwanie siebie”, „pisanie swojej duszy” – wyznaje. Dopiero kolejny etap tzw. redakcyjny należy do przyjemnych.

Zapytana przez Kingę Majewską o najnowszą książkę Raj, powiada, że bardzo potrzebowała wyjść ze swojej strefy komfortu, dlatego porzuciła kryminał archeologiczny na rzecz thrillera psychologicznego. Miała potrzebę by poeksperymentować z narracją, różnymi punktami widzenia, po to, jak twierdzi, żeby poczuć pewien powiew świeżości. Pisarz powinien przede wszystkim zaskakiwać samego siebie. Jeśli tego nie zrobi, szybko popadnie w rutynę – twierdzi Guzowska. W końcu nawet mój ulubiony Lee Child, który napisał ponad 20 powieści o Jacku Reacherze, zmienia sposób narracji, punkt widzenia – dodaje.

Uwagę czytelnika Raju przykuwa dynamika przeplatania scen, będąca zapewne wynikiem obserwowania montowania filmu. To książka skrojona na miarę współczesnego świata. Akcja dzieje się w galerii handlowej o nazwie Raj, która przemienia się w istne piekło. A strach jest nieodłącznym towarzyszem bohaterów. Emocji w książce nie brakuje.

Nie mogło zabraknąć pytania o plany pisarskie autorki. Pomysłów ma bardzo dużo – jak twierdzi – co najmniej na dwadzieścia książek. Jedno jest pewne, nie napisze nigdy książki o dzieciach, którym dzieje się krzywda. W najnowszej, szykowanej na jesień, chce poeksperymentować formalnie. Rzecz będzie o mężczyźnie zakochanym w kobiecie, do niej będzie kierował swoje myśli. To w pewnym sensie powieść biograficzna – uśmiecha się pisarka.

Guzowska jest autorką łącznie 7 powieści dla dorosłych, serii detektywistycznej dla dzieci Detektywi z Tajemniczej 5, a także serialu audio dla Storytel Original i wielu opowiadań zebranych w tomach Mordercze miasta, Kryminalny Wrocław. Mroczne przechadzki po mieście, Cztery zbrodnie na cztery pory roku, Rewers i Zabójczy pocisk. Jest też współzałożycielką grupy pisarskiej Zbrodnicze Siostrzyczki (zbrodniczesiostrzyczki.pl). Autorka przyznała również, że brakuje jej wyjazdów na wykopaliska, ale w pewnym momencie życia nie mogła już pogodzić wyjazdów naukowych, pisania habilitacji z opieką nad dziećmi. Dlatego nie mogła dalej pracować na UW, nie prowadząc badań. Nie ukrywa, że brakuje jej zajęć ze studentami, teraz spotyka się z młodymi ludźmi tylko na kursach pisarskich. I przeogromnie cieszy się, że ma swoich wiernych czytelników, których spotyka co roku na targach książki w Warszawie, Krakowie czy Pomorzu.

W ostatniej części spotkania nie zabrakło pytań od jego uczestników. Czas upłynął przy interesujących opowieściach niezmiernie błyskotliwej, silnej i ciepłej zarazem Marty Guzowskiej. A po spotkaniu można było kupić książę autorki, zrobić z Nią wspólne zdjęcie oraz otrzymać dedykację.

Katarzyna Gaczyńska

guzowska marta rozmowa z czytelnikami2

guzowska marta podczas spotkania

guzowska marta podpisuje ksiazki

guzowska marta rozmowa z czytelnikami