„Cały czas staram się być dziewczyną z Hajnówki”. Spotkanie autorskie z Królową Polskiego Kryminału w Bibliotece Publicznej w Grójcu

bonda zdjecie male
19 października sala Miejsko-Gminnej Biblioteki Publicznej w Grójcu  licznie zgromadziła publiczność, gościła bowiem Królową Polskiego Kryminału, zwaną również „polską Agathą Christie” – Katarzynę Bondę, z zawodu dziennikarkę i scenarzystkę, z wyboru – pisarka, autorka siedmiu powieści, które zyskały miano bestsellerów oraz dwóch książek dokumentalnych i książki o kreatywnym pisaniu.

Urodzona w Białymstoku, wychowana w Hajnówce, obecnie mieszka w Warszawie. Zadebiutowała w 2007 roku książką „Sprawa Niny Frank”, wprowadzając jednocześnie do świata literackiego zupełnie nowy typ bohatera – psychologa śledczego Huberta Meyera, obecnego również w powieściach: „Tylko martwi nie kłamią” i „Florystka”.  Bonda jest także autorką znanej serii o czterech żywiołach, tak zwanej tetralogii kryminalnej o profilerce Saszce Załuskiej („Pochłaniacz”[Powietrze], „Okularnik” [Ziemia], „Lampiony”[ Ogień], „Czerwony pająk”[Woda]). Biblioteka w Grójcu jest przystankiem w trasie pożegnalnej Katarzyny Bondy, albowiem promując „Czerwonego pająka” żegna się z Saszą. „To jest dla mnie bardzo ważny czas – powiada – czas podsumowań, taki update systemu”.

Spotkanie, na które przybyło ponad osiemdziesięcioro zainteresowanych wraz z Wiceburmistrzem Grójca – Panem Karolem Biedrzyckim, zainaugurowała i poprowadziła Dyrektor Kinga Majewska, która świetnie przygotowała się do niego, czego wyrazem były błyskotliwe i dociekliwe pytania. W efekcie, Katarzyna Bonda, w dowód uznania, stwierdziła, że Kinga Majewska winna pracować w wywiadzie ;) Spotkanie z jedną z najpopularniejszych pisarek w Polsce, przebiegające w przemiłej atmosferze, było realizacją marzenia niemal wszystkich przybyłych, którzy w drugiej części spotkania ochoczo zadawali autorce pytania.

Katarzyna Bonda, zanim została pisarką, pracowała jako dziennikarz, najpierw w „Kurierze Podlaskim”, następnie w „Expressie Wieczornym”, „Wproście” i „Neewsweeku”, wypracowany warsztat dziennikarsko-reporterski pomaga jej w zdobywaniu informacji, jak twierdzi, rozmawianiu z ludźmi, czytaniu dokumentów. Bonda nie ukrywa, że rzetelnie przygotowuje materiał, docieka, sprawdza, dopytuje, by następnie móc go wykorzystać w swoje twórczej pracy, podkreśla, że ta wiedza poznawcza jest szalenie istotna. Sama czyta książki i lubi te, które ją ubogacają, z których dowiaduje się czegoś nowego o świecie…a w efekcie, zaciekawiona i zainspirowana podróżuje, zwiedza Na potrzeby swoich książek kryminalnych uczestniczyła również w warsztatach kryminalistycznych w szkole policyjnej, jeździła na strzelnice. Na tę chwilę ma, jak twierdzi, cały szwadron przyjaciół i konsultantów. „Jeżeli pracuję nad pewnym wątkiem, to jest to pewne, że jego dziedzina nie zostanie ośmieszona, tylko przedstawiona w takim świetle, że ludzie będą się tym interesować, że robię w ich kierunku jakiś rodzaj hołdu” – konstatuje Bonda. Odejście z dziennikarstwa było dosyć dotkliwym momentem w jej życiu – jak wyznaje – „nie dlatego zrezygnowałam z dziennikarstwa, że ono się skończyło w moim sercu, nie, ja przestałam się tam mieścić”. Podniosła sobie wówczas poprzeczkę, zaczęła pisać książki. Przyznaje, że sam proces twórczy jest dla niej męczący, a – jak twierdzi dalej – „ja nie cierpię się męczyć”, by następnie rzec, że gimnastyka umysłowa jest dla niej wystarczająca i niekoniecznie trzeba ćwiczyć ciało. (W tym momencie Kinga Majewska udała, że nie słyszała ;)

„Polskie morderczynie” to książka dokumentalna, mały konik Bondy, idée fixe na samym początku. Książka o kobietach oskarżonych o stosowanie przemocy domowej, przy czym schemat powtarzalny wyglądał mniej więcej: ona dręczona, bita przez partnera alkoholika, nie wytrzymuje w pewnym momencie i w obronie swojej albo dzieci dokonuje srogiej pomsty. Mama Bondy, kiedy dowiedziała się, że napisała tę książkę, chodziła do koleżanek spłakana – jak relacjonuje autorka – i żaliła się, że córka nie mogła niżej upaść. Potem, oczywiście, była z niej dumna. „To była ciężka książka do zrobienia – wspomina Bonda – musiałam wejść w ten świat kobiet i wpuścić je z kolei do swojego świata, bo inaczej nie podzieliłyby się z nami swoim brzuchem”. Jeździła do więzień i rozmawiała z tymi kobietami przez trzy lata, w większości były to zabawne i inteligentne kobiety, co starała się również pokazać, bo jak zauważa „ tu jest książka, gdzie kobieta ma jedno i drugie oblicze”. Co ciekawe, na kanwie tych materiałów powstał pionierski odcinek serialu dokumentalnego „Opowiem Ci  o zbrodni” w programie Crime Investigation Polsat, którego premiera odbyła się 17 października br.

W dalszej kolejności spotkania Kinga Majewska dociekała pytaniami skąd wziął się pomysł na serię książek o czterech żywiołach. „Mam całe kartony pomysłów – powiada Bonda – i  precyzyjnie wybieram to, czym chce się zająć”. Chciała napisać opowieść o kobiecie w czterech tomach. Napisała. Rzecz dzieje się w różnych miejscach: w Trójmieście, Hajnówce, Łodzi i Gdańsku, w każdej przestrzeni należy rozwiązać wraz z Saszą zagadkę. Tajemnica kobiety wiąże się z traumatycznym przeżyciem, a zgodnie z chińską myślą filozoficzną – jak zauważa Bonda – człowiek po traumie musi przejść przez cztery żywioły. Najpierw – opowiada Bonda – należy otworzyć okno i wpuścić świeże powietrze, następnie wyjść z domu i stanąć na twardym gruncie, na ziemi, potem spalić wszystko to, co złe, bowiem ogień ma moc oczyszczającą, kiedy już stare rzeczy zostaną zniszczone należy obmyć się wodą. Tak też powstał plan tej serii. „Jak zrobię plan, to jestem spokojniutka, bo po prostu idę po kolei i realizuję” – powiada autorka. Do wydawcy złożyła bardzo precyzyjny projekt, składający się z 17 stron, wszystko w punktach, podzielone od razu na cztery części. Konspekt zawierał również profil psychologiczny i profil zawodowy Saszy , a każdy z tomów miał kolejne streszczenia. Ostatnia część serii o żywiołach „Czerwony Pająk” różni się od pozostałych przede wszystkim tym, że zagadka nie dotyczy mordercy, ale samej głównej bohaterki, staramy się rozwikłać historię Saszy Załuskiej. Mamy tu wielość głosów narracyjnych, przyjęte różne perspektywy. Jak twierdzi Bonda „Czerwony pająk występuje na różnych poziomach, różnych elementach, nie tylko w detalu i nie tylko w nazewnictwie. Lubię takie zabawy”. Niewątpliwie jest to rzetelnie i misternie skonstruowana intryga, w której emocje występują na najwyższym poziomie.

Zapytana przez rozmówczynię pisarka o pomysł na kolejną książkę, odpowiedziała „Nie mogę powiedzieć, co będę robić dalej. Zajmę się tym, jak skończę trasę promocyjną”, być może będzie to kontynuacja opowieści o psychologu śledczym Mayerze. Bonda wyznaje, że nad książką pracuje kilka lat, nie spieszy się, najpierw wymyśla, zbiera dane, a następnie długo promuje i żegna się z książką. Na pewno nie zrezygnuje z kryminału, bo jak twierdzi „można opowiadać o dwóch najważniejszych rzeczach: o miłości i śmierci”.

W przedostatniej części spotkania Katarzyna Bonda nie omieszkała serdecznie podziękować wszystkim za przybycie, za poświęcenie popołudnia dla niej, jak również posłała ukłony swoim czytelnikom, z którymi – jak twierdzi – łączy ją magiczna nić. Uważa bowiem, że podczas czytania wytwarza się niezwykłe intymne połączenie pomiędzy autorem, opowiadaczem historii a odbiorcą. Autorka podkreśliła jak bardzo ceni sobie bezpośredni kontakt z czytelnikami,przyznając „ja również chcę Was zobaczyć”, by po chwili dodać „Wy możecie beze mnie istnieć. A ja bez was nie!”.

Spotkanie było wyjątkowo zajmujące, jego rozmówczyni to osoba silna, niezależna, zwycięska i przede wszystkim sympatyczna. Tradycyjnie po spotkaniu uczestnicy mogli zakupić książki. Na opasłych tomach pełnych mrocznego klimatu grozy autorka z przyjemnością rozdawała autografy.

 Katarzyna Gaczyńska

bonda goscie na spotkaniu

bonda goscie1

bonda dyrektor biblioteki wraz z autorka podczas spotkania

bonda dyrektor biblioteki pieczetuje ksiazki

bonda autorka podpisuje ksiazki