„Staram się, by każda książka była trochę jak pudełko czekoladek – gdy niby wiemy czego się po autorze spodziewać, ale element zaskoczenia dodaje smaku... ” – spotkanie z Andrzejem Pilipiukiem w Bibliotece Publicznej w Grójcu w dniu 11 stycznia 2018 r.

pilipiuk maleCykl spotkań w 2018 roku zaczęliśmy mocnym akcentem. Spotkanie z Andrzejem Pilipiukiem przyciągnęło liczną rzeszę jego czytelników. Jest jednym z najbardziej płodnych polskich pisarzy. Wydał prawie 40 książek a ma już wiele pomysłów na nowe powieści.

Ostatnia jego książka jest nietypowa. Jako pisarz z dziedziny fantastyki napisał zbiór reportaży i felietonów. „Raport z Północy” to relacja z sześciu wyjazdów do Skandynawii. Jak sam mówił – „jest to silva rerum”. Trochę napisał o historii, trochę o polityce. Oberwało się przy tym i luteranom i katolikom ale także socjaldemokratom oraz muzułmanom. „Pisałem o tym co mi się nie podoba”. Ale są też anegdoty. Zawiera wspomnienia o pisarzach, o odkrywcach. Trochę w niej jest ciekawostek, które są w Polsce mniej znane. Nie tylko krytykuje. Zachęca też do odwiedzenia Skandynawii bo „jest tam po prostu ładnie”.

Rozmowę z pisarzem zaczęliśmy właśnie od najnowszej książki ale oczywiście nie mogło zabraknąć pytań o powieści, za które czytelnicy pokochali naszego gościa. Pilipiuk najbardziej znany jest z cyklu opowiadań o przygodach Jakuba Wędrowycza – zamieszkującego w Starym Majdanie koło Wojsławic plugawego degenerata, bimbrownika i egzorcysty. Następne przygody Jakuba Wędrowycza obiecał nam pod choinkę. Gotowe są dwa pierwsze opowiadania z ok. 20-tu. Co będzie miał wspólnego Wędrowycz z Nautilusem a w drugim ze śmiercią autor nie zdradził.

Wcześniej (kwiecień br.) otrzymamy trzeci tom przygód wampirów z warszawskiej Pragi. W „Wampirze z KC” część opowiadań obejmuje „schyłek rządów Jaruzelskiego, część jak się komuna zawaliła”. Ponieważ autor zdradził nam  zamysł jednego z opowiadań wiemy, że będzie to fantastyczna lektura na poprawę humoru.

Na pytanie –skąd bierze dowcipne dialogi? Odpowiada – „Wymyślam. Często zapisuję gdzieś zasłyszane jak np. to  „milicjant i leśnik to żaden rzemieślnik”.  Stwierdzenie to stało się  inspiracją do napisania opowiadania. Również wykorzystał inne zasłyszane: „wszystko szkodzi. Tak ale w pewnym wieku bardziej” czy  „jesteśmy solą w oku tej ziemi” lub „w stadzie baranów człowiek człowiekowi wilkiem”. Notuje wszystkie zasłyszane pomysły a potem zastanawia się nad nimi. Na co dzień pisze tylko na komputerze ale notatki robi ręcznie bo jak mówi – „lepiej mi się myśli  z długopisem w ręce”.

Czytelnicy pytali naszego gościa nie tylko o jego twórczość. Padło pytanie jak wygląda typowy dzień pisarza. „ Budzę się 6.30 – 6.45. Następnie wstaję, myję się, ubieram, pomacham sztangietkami. Chociaż jak widać po co mieć kaloryfer jak można mieć bojler. Budzę żonę, budzę dzieci. Robię śniadanie. Ponownie budzę żonę, budzę dzieci. Następnie odwożę dzieci – szkoła, przedszkole. Około 9-ej mogę usiąść do roboty. Piszę ile się da. Potem robię obiad. Wracają dzieci i do 21-ej trzeba się nimi zajmować. Jeśli nie jestem zmęczony to jeszcze coś napiszę. Zakupy nie zajmują mi dużo czasu, porządki również bo nie sprzątam z reguły. Jakby tak ktoś patrzył z boku to nie robię nic ciekawego. Siedzę na fotelu, laptop na kolanach. Wszystko najciekawsze dzieje się w głowie”.

Padło również pytanie o lektury. W dzieciństwie czytał Nienackiego, Szklarskiego. Nie czytał z kolei Wernica. Później zaczytywał się Zajdlem, którego książki uważa za mistrzostwo fantastyki. Nie zachwycił się Lemem poza jego „Bajkami robotów”. Czytał Żuławskiego. Te wszystkie lektury jakoś go ukształtowały. Obecnie ma ok. 40 książek pilnych do przeczytania. „podczytuję konkurencję, żeby wiedzieć o czym piszą a literaturę popularno-naukową – bo lubię”.

Na pytanie czy zajmie się publicystyką odpowiedział, że „Raport z Północy” to wypadek przy pracy. Wierzy w specjalizację. Szkoda by mu było odstawić fantastykę na boczny tor. Woli trzymać się tego co lubi. Jak mówi – „publicystyka to nie moja bajka”. Chociaż pewne przemyślenia wrzuca na bloga. I w ten sposób spełnia się publicystycznie.

To nie wszystkie pytania, które zadawano naszemu gościowi. Rozmowa trwała półtorej godziny i pokazała, że autorowi nie obce jest poczucie humoru i dystans do świata. To za co kochamy jego książki a czego dowodem była długa kolejka po autograf i zdjęcie.

Wszystkie książki Andrzeja Pilipiuka mamy w zbiorach Biblioteki. Zapraszamy !!! To naprawdę fantastyczna lektura. 

pilipiuk autor podczas spotkania

pilipiuk goscie na spotkaniu

pilipiuk zdjecie z dyrektor biblioteki

pilipiuk autor podpisuje ksiazki