Spotkanie z Renatą Chołuj w dniu 11 maja 2015 r. w Bibliotece Publicznej w Grójcu

choluj1maleGeriavity. Powieść w 49 kapsułkach” jest pierwszą książką Renaty Chołuj. A już zbiera pozytywne recenzje. Autorka jest z wykształcenia polonistką i jak sama mówi, jako Żoliborzanka jest prawdziwą wielbicielką Starego Żoliborza. Nic więc dziwnego, że bohater książki mieszka na Żoliborzu. Lekarzem nie jest tak jak bohater, ale ma przyjaciół, którzy lekarzami są i aby bohater był wiarygodny przeczytała cały podręcznik do ginekologii. Teraz dostaje listy, e-maile zaczynające się od słów „Też jestem lekarzem…”. Uczyniła bohatera książki Tomasza Szroniewskiego ginekologiem, bo uważa, że jest to zawód najbliżej życia. I w książce tej spotykamy się z problemami codziennego życia. Nie jest to jednak powieść przygnębiająca wręcz odwrotnie czyta się ją jednym tchem. Jest zabawna, słodko-gorzka. O służbie zdrowia, pracy, teściach, pieniądzach, miłości, zobowiązaniach. Przykładem niech będzie fragment o miłości:

„od godziny morduję się nad tym cholernym kiblem, a skutki wciąż niepewne. Nie jest łatwo być majsterklepką domowym, zwłaszcza jak się nie ma ku temu żadnych talentów, a duże aspiracje. Kiedyś jeszcze przed ślubem, zadawałem sobie pytania o naturę miłości. Co ma większe znaczenie? Chemia, przywiązanie czy poczucie bezpieczeństwa? Dzisiaj odpowiedziałbym tak: jeżeli nie idziesz do roboty, za to sam z własnej, nieprzymuszonej woli grzebiesz w zardzewiałej hydraulice, po to, żeby zyskać uznanie w oczach kobiety, to chyba to jest miłość”.

Ponieważ autorka mieszka teraz w Hadze rozmowa skupiła się nie tylko na książce. Było wiele pytań o życie w Holandii. Publiczność interesowało porównanie warunków życia Polaków i Holendrów. Były też pytania o sytuację Polaków w Holandii, stosunek Holendrów do naszych rodaków. Oczywiście nie zabrakło pytania o służbę zdrowia. Na pewno w bogatym kraju żyje się lepiej, ale jak mówi pani Renata „Tęsknię ogromnie. I nie tylko zamierzam wrócić, ale właściwie nigdy nie wyprowadziłam się stąd. Czasowo mieszkam „na dwa domy” – w Warszawie i w Hadze”.

Na spotkaniu tak jak w książce nie zabrakło sporej dawki humoru a podziękowaniem za wieczór były gorące brawa. Można było również nabyć książkę i uzyskać autograf. Czytanie jej będzie wspaniałym relaksem.

choluj2

choluj1

choluj3

choluj5